|
|
|
|
|
|
Zielona
szkoła w Danii |
|
Dnia 24 czerwca klasa II G. wraz z p. Iwonką i p. Arkiem wyjechała na
zieloną szkołę do Danii. Zebraliśmy się wszyscy na dworcu PKP o godz.
18:15. Wraz z rodzicami i nauczycielami czekaliśmy na autokar, który
miał nas zawieźć. Niestety autokar trochę się spóźnił i musieliśmy
poczekać ale gdzieś koło godz. 19:10 byliśmy już w autobusie. Podróż
była szczerze mówiąc męcząca i nudna. Zasnąć się nie dało (warunki
autokarowe), nie było co robić. Podróż liczyła około 17-18 h. Około
godz. 12 ku zadowoleniu wszystkich dotarliśmy na dworzec w Odense. Paru
uczniów z klasy wyszło nam na powitanie i zaprowadziło do szkoły. W
szkole zjedliśmy lunch przygotowany przez uczniów duńskich, a potem
nauczycielka i opiekunka Susanna przeczytała kto z kim będzie mieszkać.
Po zapoznaniu się z uczniami, skierowaliśmy się wszyscy do swoich domów.
Złożyło się tak, że mieszkałem u takiego Duńczyka, którego ogólnie lubią
w klasie i w pierwszy dzień zaprosił on część ze swojej klasy wraz z
uczniami polskimi. Miał w domu trampolinę i dużo innych ciekawych rzeczy
więc zajęć było "co nie miara". Po wspólnym spotkaniu wszyscy rozeszli
się do swoich domów wraz ze swoimi gospodarzami. W drugi dzień pobytu w
Danii odbyły się gry uliczne po Odense. Robiliśmy różne zadania, a na
koniec mieliśmy okazję zobaczyć dom Hansa Christiana Andersena. Po
zajęciach ponownie wszyscy spotkaliśmy się u mojego Duńczyka. W trzeci
dzień naszego pobytu w Danii były organizowane warsztaty. Zostaliśmy
podzieleni na 4 grupy. Grupa pierwsza poszła do domu opieki nad
starszymi ludźmi, grupa druga poszła do ośrodka dla emigrantek, grupa
trzecia poszła do Ośrodka młodzieżowego, a ostatnia grupa poszła do
przedszkola, a następnie do publicznej szkoły duńskiej. Znalazłem się w
grupie ostatniej, która poszła zwiedzać szkołę i przedszkole. Było
bardzo ciekawie i interesująco. Po warsztatach opracowywaliśmy zebrane
informacje, a po opracowaniu można już było pójść do domu. Tym razem
spotkaliśmy się u innej Dunki. Niestety byli tam tylko niektórzy, nie
wszyscy. W czwarty dzień pobytu ( piątek) wraz z naszymi opiekunami i
Susanną (bez uczniów duńskich) wybraliśmy się na zwiedzanie Kopenhagi.
Pierwszym celem wycieczki było zwiedzenie największej biblioteki
Kopenhagi o nazwie "Czarny Diament". Był to bardzo wielki budynek,
bardzo zadbany i ładny, następnie skierowaliśmy się w stronę miasta
(rynku). Niestety pogoda nam się nie przytrafiła- padał deszcz. Po
zwiedzeniu miasta skierowaliśmy się do takiego baru- gdzie za pewną
opłatą można było sobie nakładać tyle jedzenia- ile się chciało.
Jedzenie było bardzo dobre. Potem zwiedziliśmy stolicę z perspektywy
wycieczki statkiem po kanałach, którymi poprzecinane jest całe miasto i
weszliśmy na wieżę widokową, z której widać całą Kopenhagę. Potem
mieliśmy czas wolny na rynku, a następnie poszliśmy na dworzec, czekać
na pociąg powrotny do Odense. Po 2h byliśmy już w Odense. Na stacji
czekali duńscy uczniowie wraz z rodzicami. Następnie pojechaliśmy
wszyscy do swoich domów. Dzień sobotni spędzaliśmy z rodzinami.
Popołudniu poszliśmy na festiwal muzyki do portu. W Odense rzadko są
takie festiwale, a my akurat trafiliśmy. Było tam ciekawie. Najbardziej
zaciekawił mnie sport na wodzie, który się tam uprawiało, mianowicie 1
zawodnik pływał w kajaku podawał do zawodników ze swojej drużyny i
rzucał w umieszczone na górze bramki. Było to ciekawe i interesujące. Po
festiwalu wróciliśmy do domu. Nasz Duńczyk powiedział nam, że ma konsolę
Wii. Wieczorem pograliśmy sobie na niej. W niedzielę również był dzień z
rodzinami. Mieliśmy jechać na najbardziej wysunięty cypel Danii- Head Of
Funnen. Niestety pogoda była zła, lał deszcz i nic z tego nie wyszło, i
dlatego popołudniu niektórzy uczniowie pojechali na kręgle. Na kręglach
było bardzo fajnie, każdy się dobrze bawił... Po kręglach znowu
poszliśmy do domu jednej z Dunek i spędziliśmy tam razem wspólnie czas.
W przedostatni dzień naszego pobytu w Danii zostaliśmy podzieleni na 2
grupy: sportową i muzyczną. W grupie sportowej 1 podgrupa grała w grę
podobną do naszej polskiej o nazwie "Wikingi", a 2 podgrupa malowała
rysunki. W grupie muzycznej graliśmy na różnych przedmiotach, które
zostały użyte jako instrumenty muzyczne, a potem wspólnie śpiewaliśmy
przy akompaniamencie duńskich uczniów. Wieczorem w ten dzień odbyło się
party, w którym uczestniczyli rodzice, nauczyciele i uczniowie. Na party
jedliśmy różne potrawy, a następnie było wspólne śpiewanie. Łącznie
wszystko trwało z 3h. Po party rozeszli się wszyscy do swoich domów. W
ostatni dzień ( dzień wyjazdu) spotkaliśmy się w szkole o godz. 8:15 aby
omówić cały pobyt w Danii. Następnie przyjechał pan z przyczepą aby
zabrać bagaże i zawieść je na dworzec, natomiast my poszliśmy do
Skansenu Wsi Duńskiej. Zwiedzaliśmy tam wioskę duńską, z młynem, szkołą,
gospodą i wieloma chatami. Duńczycy oprowadzali nas po tym miejscu. Pod
względem ciekawości było tak sobie :). Stamtąd poszliśmy na dworzec.
Była jeszcze chwila na skorzystanie z toalety itp. Autobus i tak się
spóźnił, ale wreszcie wsiedliśmy do niego i pojechaliśmy. Niektórzy się
cieszyli, że wyjeżdżają, inni "płakali", innym było w ogóle wszystko
jedno. Pobyt w Danii zaliczymy do najlepszej zdecydowanie z Zielonych
Szkól do tej pory. Po ok. 17h byliśmy już w Kłodzku. Rodzice cieszyli
się na nasz widok i zabrali nas do domów. Krótko podsumowując w Danii
było SUPER!!! |
| Dodał:
Mietek, |
dnia 19.06.2010, 21:40 |
Duńczycy w Społecznej |
|
Duńczycy przyjechali nas w
piątek – 2 października. Z niecierpliwością czekaliśmy na nich na dworcu
PKP. W końcu – przyjechali! Gdy już wysiedli z pociągu pani Dyrektor
powitała ich i przydzieliła każdemu z nas. Następnie rozjechaliśmy się
do domów. Wszyscy byliśmy trochę zestresowani i wystraszeni, ale jakoś
udało się to pokonać. W sobotę autokarem pojechaliśmy do Jodłowa – tam
graliśmy, lepiej się poznawaliśmy oraz jedliśmy kiełbaski upieczone na
ognisku. Po nocy spędzonej w zimnym hotelu i śniadaniu, wraz z
przewodnikiem, udaliśmy się na Śnieżnik. Chwilami było ciężko, ale
daliśmy radę wejść na sam szczyt. Następnie zeszliśmy do Międzygórza
gdzie czekał na nas autobus do Kłodzka.W poniedziałek oprowadziliśmy
naszych kolegów z Danii po Kłodzku, opowiadając im o zabytkach miasta.
Po szkole w mniejszych lub większych grupkach spędziliśmy popołudnie,
rozmawiając, grając itp.We wtorek czekały nas normalne lekcje, natomiast
Duńczycy realizowali swój projekt. Popołudnie spędziliśmy na ognisku u
Agaty.W środę rano mieliśmy wspólną lekcję poloneza. Następnie
podzielono nas na grupy, w których realizowaliśmy swoje projekty.
Stworzyliśmy m. In. Zupę gulaszową, gazetkę z całego pobytu Duńczyków w
Społecznej czy abstrakcyjny, kolorowy obraz. Warto wspomnieć również o
grupie teatralnej, która przygotowała świetny występ. Po południu, wraz
z rodzicami, zorganizowaliśmy „Party pożegnalne”, na którym
zaprezentowaliśmy wspomniane wcześniej owoce naszej pracy oraz
zatańczyliśmy poloneza. Rodzice przygotowali poczęstunek. Następnie
mieliśmy mini dyskotekę.W czwartek rano udaliśmy się do Karłowa a
stamtąd na Szczeliniec. W porównaniu z wejściem na Śnieżnik – był to dla
nas pikuś.Po powrocie do domu goście z Danii mieli trochę czasu na
kąpiel, zjedzenie obiadu oraz spakowanie się. O 18:45 spotkaliśmy się na
stacji PKS skąd Duńczycy mieli wyjechać do domu. Wszyscy się
pożegnaliśmy, chociaż ciężko było się rozstać – przez te kilka dni
dobrze się poznaliśmy. Następnie koledzy z Danii wsiedli do autobusu,
pomachali nam na pożegnanie i pojechali. Nie pozostało nam nic innego
jak rozjechać się domów.Myślę, że tą część wymiany można uznać za udaną.
Naprawdę fajnie się dogadywaliśmy z Duńczykami. Fajnie byłoby ich
jeszcze zobaczyć. Mam nadzieję, że spotkamy się w maju – w Danii.
Marysia Sikorska |
| Dodał:
Mietek, |
dnia 25.10.2009, 22:30 |
|